Izabela Marecka
Izabela MareckaRedaktor naczelna "Prestiż Magazyn Szczeciński"

Co to był za czas! Zupełnie niecodzienny dla nas wszystkich. Celowo używam słowa „był”, bo uważam, że najgorsze już za nami. Mierzyliśmy się ze strachem i niepewnością o zdrowie, miejsca pracy, o przyszłość. Musieliśmy zmienić codzienne funkcjonowanie, przeorganizować pracę i naukę, opiekę nad dziećmi. Zastygliśmy.

Koronawirus okazał się wyjątkowo egalitarny i nikogo nie dyskryminował, okazał się też niezłym podróżnikiem, bo szybko dotarł do Europy i oczywiście do Polski. Po pierwszym szoku i strachu, zdaliśmy sobie sprawę, że jakoś trzeba funkcjonować, mało tego, że w tej sytuacji trzeba obudzić w sobie zupełnie nowe pokłady energii, uczynności, życzliwości, empatii.

Pomimo „lock downu” zaczęliśmy się jednoczyć. Pojawiły się kartki na klatkach schodowych z propozycją zakupów dla starszych osób, wzruszała walka o czwartkowe spotkania z bezdomnymi, którym szczególnie potrzebna była pomoc. Było zbiorowe szycie maseczek dla służby zdrowia i tysiące akcji mających na celu wsparcie tych, którzy po prostu musieli iść do pracy, żeby zapewnić nam spokojną i normalną egzystencję. Bezdyskusyjnymi bohaterami są lekarze i ratownicy medyczni, ale nie zapominajmy o innych profesjach bez których nie przetrwalibyśmy minionych tygodni. Wielkie ukłony i brawa skierujmy też w stronę motorniczych, farmaceutów, pracowników służb porządkowych, kasjerów, czy salowych. Nie będzie zbytniej przesady w stwierdzeniu, że ci ludzie narażali swoje życie i zdrowie, abyśmy my mogli żyć bezpiecznie. Są dla mnie cichymi bohaterami.

Mówiło się kiedyś, że w Szczecinie nie ma wspólnoty, że jesteśmy miastem wiecznie poszukującym tożsamości. Nic bardziej mylnego. Szczecin ma serce i charakter, a ostatnie wydarzenia są tego najlepszym dowodem.